Wielkie kłamstwo o e-papierosach!

19/12/2014

Największa europejska sieć sprzedaży e-papierosów eSmokingWORLD  wystąpi na drogę sądową przeciwko francuskiej agencji informacyjnej AFP, która pod koniec listopada opublikowała informację  „E-papierosy dziesięciokrotnie bardziej rakotwórcze niż zwykłe”. - Twierdzenie, że papierosy są mniej szkodliwe od e-papierosów wprowadza w błąd miliony palaczy i jest potworną dezinformacją  niezgodną z faktami naukowymi - mówi Public Affairs eSmokingWORLD, Jerzy Jurczyński.

27 listopada br. agencja AFP opublikowała informację prasową zatytułowaną „E-papierosy dziesięciokrotnie bardziej rakotwórcze niż zwykłe”. Opisując  wyniki badań przeprowadzone przez japońskich naukowców z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, autorzy informacji stwierdzili m.in. że „Opary papierosów elektronicznych zawierają substancje rakotwórcze w ilościach często dużo większych niż dym tytoniowy”.  Depesza agencji stała się źródłem wielu publikacji na ten temat, które lawinowo pojawiły się w mediach europejskich.

eSmokingWORLD zwraca uwagę, że AFP „zdetonowała” publikację o rzekomej rakotwórczości e-papierosów większej od papierosów tradycyjnych w okresie przedświątecznego szczytu zakupowego, który generuje  do 30% rocznych przychodów firm branży e-papierosowej. Ujawnia, że badania, na które powołała się  francuska agencja  zostały przeprowadzone i opublikowane w Analytical Sciences przez japoński Narodowy Instytutu Zdrowia Publicznego już ponad rok temu w grudniu 2013. Firma obawia się, że publikacja newsa AFP może mieć negatywny wpływ na opinie instytucji rządowych, które we wszystkich krajach UE są obecnie na półmetku zaawansowanych prac legislacyjnych związanych z implementacją Dyrektywy Tytoniowej, jaka będzie miała kluczowy wpływ na przyszłość całej branży.

- W tym kontekście publikacja informacji AFP teraz jest bardzo niebezpieczna i ma swój konkretny wymiar gospodarczy, nawet jeśli zawiera tezy, których nie da się obronić z naukowego punktu widzenia i sprzeczne z obiektywną analizą wyników badań, które rzekomo prezentowała  – mówi Public Affairs eSmokingWORLD, Jerzy Jurczyński.

- To manipulacja w wielu aspektach. Dotarliśmy do badań przeprowadzonych w Japonii, o których pisała AFP. Badacze wykryli w aerozolu e-papierosa tylko jeden związek klasyfikowany przez Międzynarodową Agencję do Badań nad Rakiem (IARC) jako związek o udowodnionym działaniu rakotwórczym na człowieka. Jest nim formaldehyd - związek, który notabene powszechnie występuje w naszym otoczeniu w niewielkich stężeniach. Mówienie więc w informacji AFP o rzekomej obecności „substancji rakotwórczych” w liczbie mnogiej jest czystą dezinformacją. Dziwnym trafem AFP zapomniała też dodać, że japońskie badania nie stwierdziły  w e-papierosach obecności jakiejkolwiek innej z  kilkudziesięciu substancji rakotwórczych, które znajdują się w dymie tytoniowym i są wielokrotnie silniej kancerogenne. Pominęła nawet tak oczywiste dla laika fakty, jak ten, że w e-papierosach nie występuje proces spalania tytoniu i nie ma w nich na przykład zabójczego tlenku węgla.  – mówi Jerzy Jurczyński z eSmokingWORLD.

Zwraca uwagę, że w badaniach do których dotarł eSmokingWORLD obecność formaldehydu wykazano tylko w trzech spośród 12 badanych papierosów w stężeniu średnio 40-61 mikrogramów / m3 aerozolu. Wylicza, że zgodnie z przyjętą w badaniu metodą pobierania próbek, dzienna dawka formaldehydu, jaka mogłaby zostać pobrana dziennie przez vapera używającego te urządzenia wynosiłaby więc 0,671 miligrama. Natomiast dawka formaldehydu, na jaką narażony jest palacz papierosów tradycyjnych  wynosi średnio 0,91 miligrama przy konsumpcji 20 papierosów dziennie.

 - Proporcje są więc odwrotne do tych, jakie starała się z niewiadomych przyczyn wyeksponować w swojej informacji AFP. Jesteśmy mocno zaskoczeni, że tak renomowana agencja jak AFP, nie wykorzystała w swojej informacji żadnej opinii niezależnych ekspertów, nie wykonała prostej weryfikacji danych przez specjalistów.  – komentuje Jerzy Jurczyński.

eSmokingWORLD podkreśla, że w raporcie z badania japońskiego Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, na które powoływała się AFP, wyraźnie napisano, że wysoki poziom formaldehydu stwierdzono tylko w jednym z kilkunastu  badanych produktów i to przy przegrzaniu grzałki urządzenia, czyli w warunkach innych, niż normalna eksploatacja dostępnego na rynku e-papierosa.

– Nieprzypadkowo w raporcie z badania umieszczono nawet zdjęcie pokazujące spaloną, wręcz zwęgloną, grzałkę testowanego e-papierosa, w którym zarejestrowano zwiększony poziom emitowanego formaldehydu. Wniosek AFP, że problem dotyczy generalnie e-papierosów jest więc absurdalny i równie wiarygodny, jak wnioskowanie, że mycie twarzy ciepłą wodą jest niebezpieczne na podstawie eksperymentów z wrzątkiem...  – ironizuje Jerzy Jurczyński.

Zdaniem lidera europejskiego rynku e-papierosów,  informacja AFP wykorzystana przez wiele redakcji prasowych w Europie wprowadziła w błąd wszystkich palaczy, którzy rozważają możliwość sięgnięcia po e-papierosy, jako mniej szkodliwą alternatywę. Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie eSmoking WORLD, tylko w  Polsce 32% palaczy jest zainteresowanych sięgnięciem po e-papierosy, a obecnie używa ich aż 1,5-1,8 mln osób. Niezależne firmy e-papierosowe, takie jak eSmokingWORLD, prowadzą działalność konkurencyjną wobec koncernów tytoniowych i firm farmaceutycznych produkujących popularne środki służące do zaspokajania głodu nikotynowego.

Zatrudniająca ponad 2,5 tys. pracowników eSmokingWORLD należąca do polskiej firmy Grupa CHIC będzie domagać się od AFP opublikowania sprostowania. W przypadku odmowy nie wyklucza roszczeń odszkodowawczych.

Kontakt:

press@esmokinworld.com

biuroprasowe@esmokingworld.com