Komentarz do artykułu „Czy stawiać tamę e-papierosom” autorstwa Joanny Ćwiek

05/11/2013

Dnia 28.10.2013 w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł „Czy stawiać tamę e-papierosom” autorstwa Joanny Ćwiek. W tekście poruszone są takie problemy jak dostępność elektronicznych papierosów dla osób niepełnoletnich, rzekoma kancerogenność nikotyny oraz znana z „Naszego Dziennika” koncepcja sugerująca, iż grupy przestępcze pod pretekstem dystrybuowania e-papierosów wprowadzają do obiegu dopalacze.

W charakterze eksperta wypowiada się prof. Mariusz Jędrzejko – pedagog społeczny i socjolog, specjalizujący się w leczeniu uzależnień, doktor habilitowany, profesor nadzwyczajny, dyrektor naukowy Centrum Profilaktyki Społecznej.

Odnosząc się do wybranych wypowiedzi prof. Jędrzejko:

„Ludzie wybierają takie [elektroniczne] papierosy, bo są obecnie bardzo modne. Można je palić w miejscach publicznych, bez problemu sprzedawane są dzieciom i młodzieży.”

Kwestia sprzedaży elektronicznych papierosów nie została jeszcze uregulowana prawnie. Niemniej jednak, po raz kolejny pragniemy podkreślić, iż na podstawie wewnętrznych regulacji przynajmniej części obecnych na rynku firm zajmujących się sprzedażą e-papierosów, egzekwowany jest kategoryczny zakaz sprzedaży niepełnoletnim zarówno samych urządzeń, jak też płynów nikotynowych oraz akcesoriów.

To informacja powszechna, wyraźnie komunikowana m.in. oznaczeniem „produkt dla osób pełnoletnich” na materiałach reklamowych, produktach, a także stronach (i sklepach) internetowych.

Przywołując następną wypowiedź:

„Palacze są przekonani, że [e-papieros] to znacznie zdrowszy odpowiednik tradycyjnego papierosa, którego w dodatku się nie pali, ale się nim inhaluje i nie truje się nim otoczenia.”

Prof. Jędrzejko sugeruje, że przekonania osób palących są co najmniej nieuzasadnione. Przytoczony tok rozumowania palaczy warto jednak porównać z faktami.

W świetle prowadzonych badań – między innymi na zlecenie eSmoking Institute – e-papierosy wielokrotnie mniej szkodliwym odpowiednikiem tradycyjnych papierosów. Świadczy o tym chociażby porównanie zawartych w e-paleniu i tradycyjnych papierosach ilości m.in. lotnych związków organicznych oraz związków karbonylowych.

Należy także zaznaczyć, że przyjmowanie nikotyny w e-papierosach dokonuje się na drodze waporyzacji (odparowania). Sprawia to, że określenie e-palenia „inhalowaniem” jest jak najbardziej uzasadnione.

Ponadto wdychany przez e-palaczy aerozol („dym”) – pochodzący z przebadanych liquidów – faktycznie jest znaczniej bardziej przyjazny dla otoczenia od strumienia dymu pochodzącego z tradycyjnego papierosa. Udowadniają to m.in. badania na temat biernego palenia, dostępne m.in. na stronie http://www.esmokinginstitute.com/pl/node/30

Należy również po raz kolejny wyeksplikować, że prowadzone są badania wpływu e-palenia na zdrowie człowieka. Przykładem są m.in. testy wdychanych przez e-palących aerozoli powstających w wyniku odparowywania płynów nikotynowych. Badania pod kątem zawartości lotnych związków organicznych, związków karbonylowych, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, glikolu etylenowego i nikotyny prowadzi Instytut Medycyny Środowiskowej w Sosnowcu.

W żadnym przypadku nie wykryto lotnych związków organicznych i glikolu etylenowego. W większości przypadków nie stwierdzono obecności wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych lub suma ich stężeń była śladowa. Wszystkie badania są jawne i dostępne na www.eSmokingInstitute.com.

 W tym miejscu należy odnieść się także do akapitu z artykułu Ćwiek dotyczącego potencjalnej kancerogenności nikotyny.

„Pojawiają się też pierwsze badania na temat szkodliwości e-papierosów, np. wskazujące, że zbyt częsty kontakt nikotyny z jamą ustną może przyczynić się do rozwoju nowotworów.”

Według naszej wiedzy żadna z ostatnich publikacji zarówno w literaturze fachowej jak i naukowej prasie nie przedstawia jednoznacznych badań potwierdzających przytoczoną tezę.

 W zakończeniu artykułu „Czy stawiać tamę e-papierosom” prof. Jędrzejko podtrzymuje także znaną z „Naszego Dziennika” myśl o nieuczciwych intencjach dystrybutorów e-papierosów::

„Kilka dni temu pojawiła się także informacja, że grupy przestępcze wykorzystują e-papierosy jako kolejny sposób wprowadzania do obiegu dopalaczy.

– Jestem przekonany, że ten kanał dystrybucji będzie coraz częściej wykorzystywany w tym celu – mówi prof. Jędrzejko.”

Po raz kolejny musimy z całą stanowczością wyrazić swoją dezaprobatę dla nieuzasadnionych i niepopartych żadnymi dowodami oskarżeń oraz sugestii, uderzających w dobre imię firm i przedsiębiorców działających w e-papierosowej branży.

Manipulatorskie wypowiedzi ocierające się o populizm deprecjonują wagę podejmowanego dyskursu. Dlatego też ponownie apelujemy o rzetelne podejście do tematu e-palenia. Podejście, które nie ma na celu bezpodstawnego demonizowania branży, a podejmuje racjonalną dyskusję opartą na faktach, nie zaś sugestiach czy opiniach.